niebyt jest niezaprzeczalnie
zaprzeczalny sam przez się
w swojej zajebistości
i niecielesnym kształcie
wężyka zwieńczonego
bałamutną kropeczką
śmieje się ze mnie
gdy wyciągam do niego ręce
jak dziecko po lizaka
który mu się śni
bo rzeczywiście zabawnie
wyglądają psy
goniące w snach zające
nie lubię atomów
bo nie wiem po co drgają.
niedziela, 13 maja 2012
czwartek, 10 maja 2012
Myśli urwane # 2
Gorzki smak mój słodko
słodki na pozór
gorzknieje im bardziej się we mnie
wgryźć
/
Jak tak dalej pójdzie, to artystą będzie
każdy wąchający swoje bąki.
/
I umknął dzień cały
w cieniu mej niechwały.
/
Jej najwznioślejsze zbliżenie z innym człowiekiem trwało do chwili, gdy odrzuciło ją, tak jak resztę pasażerów hamującego autobusu, w tył.
/
Słodki zapach Absolutu
da się łatwo pomylić
z samouwielbieńczym swądem
spalonego karmelu.
Czasem się mylę
jak człowiek człowieczym
nosem wcale psim.
/
Tak jak dorasta się do smaku oliwek,
tak i do późnonocnej tęsknoty za księżycem.
/
Nie kocham tak często,
bo często gwałcę wcale.
słodki na pozór
gorzknieje im bardziej się we mnie
wgryźć
/
Jak tak dalej pójdzie, to artystą będzie
każdy wąchający swoje bąki.
/
I umknął dzień cały
w cieniu mej niechwały.
/
Jej najwznioślejsze zbliżenie z innym człowiekiem trwało do chwili, gdy odrzuciło ją, tak jak resztę pasażerów hamującego autobusu, w tył.
/
Słodki zapach Absolutu
da się łatwo pomylić
z samouwielbieńczym swądem
spalonego karmelu.
Czasem się mylę
jak człowiek człowieczym
nosem wcale psim.
/
Tak jak dorasta się do smaku oliwek,
tak i do późnonocnej tęsknoty za księżycem.
/
Nie kocham tak często,
bo często gwałcę wcale.
wtorek, 8 maja 2012
jestę bo bd
współcześni dekadenci
bawią się
jedzą i piją
po sarmacku jak
z dziada pradziada
urody pościągane jak
z szyldów reklam uśmiechy
jeszcze swoich zębów
u nich
zawsze sjesta
zawsze 'jes taaa!'
i kciuki w górze jak
cezara głowę
ich również zdobią laury
komplementów
nigdy dość
gdy kontemplują
kontemplację
swej dogłębnej
kont.
analizy rzeczywistych stanów rzeczy
w tym ultra nierzeczywistym
poddanym obróbce wirtualizacji
świecie dekadentów
młodych
mało butnych
ogarniętych
kryzysofizmem
gospodarczej siły starczej
starych
'jestę bo mam myślałkę'
to ich sztuka
nieważne jaka
zawsze będzie moją epoką
bo nie wątpię
jesteśmy tworem autonomicznym
a z państewek osobowości
powstanie twór w pełni
suwerenny
i przyjdzie nam wymyślać
nową nazwę
tego kraju
wtórnej dekadencji
i jej epoki
nadchodzącej wreszcie
postinwentaryzacji etyki
nie sklepowych etykiet
bawią się
jedzą i piją
po sarmacku jak
z dziada pradziada
urody pościągane jak
z szyldów reklam uśmiechy
jeszcze swoich zębów
u nich
zawsze sjesta
zawsze 'jes taaa!'
i kciuki w górze jak
cezara głowę
ich również zdobią laury
komplementów
nigdy dość
gdy kontemplują
kontemplację
swej dogłębnej
kont.
analizy rzeczywistych stanów rzeczy
w tym ultra nierzeczywistym
poddanym obróbce wirtualizacji
świecie dekadentów
młodych
mało butnych
ogarniętych
kryzysofizmem
gospodarczej siły starczej
starych
'jestę bo mam myślałkę'
to ich sztuka
nieważne jaka
zawsze będzie moją epoką
bo nie wątpię
jesteśmy tworem autonomicznym
a z państewek osobowości
powstanie twór w pełni
suwerenny
i przyjdzie nam wymyślać
nową nazwę
tego kraju
wtórnej dekadencji
i jej epoki
nadchodzącej wreszcie
postinwentaryzacji etyki
nie sklepowych etykiet
poniedziałek, 7 maja 2012
trójkąty w zebry
O Jezu, jesu
jestem czy już nie
wiem tylko trochę
o moim zmęczeniu
niewidocznym podmuchem
gasi płomień
waleczności dla ułomnych
A tak, taa
mnie się nie chce
misie nie chce
mnie to nudzi
to mnie męczy
gryzie smak
stresu
kofeina
nikotyna
to substancje
zapewniające smolistość
myśli rozlazłych
jak szerokie są płuca
gdyby tylko je rozciągnąć
trochę odłogiem
trochę krzyżem
leżę w koronie
maturalnych tematów
i zupełnie własnej
martyrologii ciała
co bytu się raczej wystrzega
a co chętniej o sobie
siebie, sobą, se
to mnie kręci
to mnie bawi
mi, mnie, moje
myśli niewysilne
co nie trzeba się
pochylać
wracać
gmerać
boski czyścić zamysł
i pucować
i czesać bokobrody
Mickiewicza
bo ja rozumiem Kochanowskiego
i nie chce o tym pisać
bo to właśnie wiem
o ile odtwórstwo to wiedza
a chyba takie widzimisię
albo nie widzimisię już nic
gotuję w skarbonce zebry w trójkąty
jestem czy już nie
wiem tylko trochę
o moim zmęczeniu
niewidocznym podmuchem
gasi płomień
waleczności dla ułomnych
A tak, taa
mnie się nie chce
misie nie chce
mnie to nudzi
to mnie męczy
gryzie smak
stresu
kofeina
nikotyna
to substancje
zapewniające smolistość
myśli rozlazłych
jak szerokie są płuca
gdyby tylko je rozciągnąć
trochę odłogiem
trochę krzyżem
leżę w koronie
maturalnych tematów
i zupełnie własnej
martyrologii ciała
co bytu się raczej wystrzega
a co chętniej o sobie
siebie, sobą, se
to mnie kręci
to mnie bawi
mi, mnie, moje
myśli niewysilne
co nie trzeba się
pochylać
wracać
gmerać
boski czyścić zamysł
i pucować
i czesać bokobrody
Mickiewicza
bo ja rozumiem Kochanowskiego
i nie chce o tym pisać
bo to właśnie wiem
o ile odtwórstwo to wiedza
a chyba takie widzimisię
albo nie widzimisię już nic
gotuję w skarbonce zebry w trójkąty
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
W otchłań piekieł z "Curikowem"
W jeden z piekielnie gorących dni, po dłuższej absencji,
trafiłem do Teatru Polskiego na sztukę równie piekielną, jak smród ludzkich
ciał w miejskim autobusie.
„CURIKOW” Maksyma Kuroczkina w reżyserii Ireneusza
Janiszewskiego zabrał mnie w podróż do piekła i pozostawił z piekielnie palącą
burzą (może i nawet pożogą) myśli. Sztuka… rosyjska – to dla widza nie jest
tajemnicą, ale jest istotnym punktem wyjścia, jeśli w pełni chcemy wczuć się w
klimat całego widowiska. O co więc się rozchodzi? Wyruszamy w podróż! Razem z współczesnym
Dantem – Aleksiejem Curikowem (Sławomir Kołakowski), niespełna czterdziestoletnim nowobogackim biznesmenem,
z któregoś z dużych rosyjskich miast. Punktem startu jednak jest już piekło, jest
kochanka w biurze, z którą liczne stosunki już nie wzbudzają emocji, nawet u
żony (wyśmienita Katarzyna Sadowska), która już nie pociąga i irytuje i jest jej kochanek, z którym Aleksiej Curikow
początkowo jedynie się droczy, i kompan z wojska – Aleksander Pampucha (Piotr Bumaj), który
nieoczekiwanie odwraca swoją obecnością stały porządek piekielnie podobnych dni. Z piekła obszernych apartamentów wielkich miast i ich pokrzywionych
mieszkańców, wraz z Aleksiejem, sekretarką – kochanką Maszą (Sylwia Różycka) i kochankiem żony –
Dimą (Filip Cembala), jedziemy do piekła – piekła starych podupadłych miast, blokowisk,
okraszonych krajobrazem kominów, dymu, smogu i drucianych kabli przesyłowych. Piekła,
w których zostawiamy, tak jak Aleksiej, starego ojca i wspomnienie nieżyjącej matki.
Bez wysiłku popychając lśniące walizki, cała trójka z fascynacją eksploruje
najbrudniejsze zakamarki i poznaje codzienność ludzi piekła. Zadając wulgarne w
swej prostocie pytania o miejsce Boga w tym chaosie i powód jego przyzwolenia
na istnienie takich miejsc. Bóg jest oczywiście, jest woźnym i bez słowa zbiera
śmieci po turystach, aby później w spokoju przysiąść i beznamiętnie palić
papierosa. Stąd też prosty wniosek, że piekło nie jest wynikiem buntu, bo aż
głupio buntować się przeciwko komuś, kto tkwi w biernej obserwacji, piekło to
obraz człowieka i tego co stworzył myśląc: „Hulaj dusza, piekła nie ma.”. W tym
świecie ludzkiego zepsucia Aleksiej spotyka ojca, który jest jak starcy z
wiersza A. Bursy „Dno piekła”:
„…hodowani dość często w
mieszkaniach
(przeciętnie na dwie klatki schodowe jeden starzec)
karmieni grysikiem
i podmywani gdy zajdzie potrzeba…”
trawją „…nieruchomo w proroczym geście…”.
(przeciętnie na dwie klatki schodowe jeden starzec)
karmieni grysikiem
i podmywani gdy zajdzie potrzeba…”
trawją „…nieruchomo w proroczym geście…”.
Stary Curikow, w niezrozumiały sposób, na przekór wszystkiemu,
żyje w piekle i „jakoś” mu się wiedzie. Zamknięty w ciasnych czterech ścianach
snuje piękne, zupełnie nierealne, idee odmiany ludzkiego porządku współbycia. W
całym zamieszaniu, zdaje się być samotnym źródłem pozytywnych wibracji, gdyż
jako jedyny zdaje sobie sprawę, iż ludzie (tu znów powrót do Bursy) mówiący:
muszę się wyrwać z tego piekła, tak naprawdę
„…obmyślają ucieczkę na inny
odcinek
po nowe nieznane przykrości…”.
po nowe nieznane przykrości…”.
Podróż do piekła wraz z Curikowem nie jest niczym przyjemnym
i nie będzie. Otwiera jednak oczy i umysł, a jeśli dobrze spożytkujemy obraz
przedstawiony przez Ireneusza Janiszewskiego, to otworzy także i serca. Ja bardzo
wyraźnie usłyszałem apel, iż skoro już jesteśmy tu razem i chociaż jest
nieciekawie, to w nas siła, aby nie sprawiać, by było gorzej. Polecam więc,
gorąco, piekielnie polecam, zachwycić oczy licznymi, utrzymanymi w
minimalistycznej estetyce, obrazami tworzonymi na scenie i mimo ciężaru emocji
płynących z niej, pośmiać się z tragizmu piekielnej codzienności dni
upływających pod znakiem zapytania. Bo nie wiemy nic, zostaje nam sterczeć bez
odpowiedzi i śmiać się kiedy tylko mamy ku temu możliwość.
sobota, 21 kwietnia 2012
od strony... dupy
Popuszczam wodze fantazji
jak to zwykło się rzec
galopuję czasem cwałując
niechybnie na barykady
rzeczywistych korelacji
coraz wyższych
wybujałych
głupi jestem i nieostrożny
wreszcie
nie po to się żyje
nie zastanawiam się
czy duszenie poduszką
pana Freuda jest
dość niesmaczne
myśli me
coraz niższe
i trwoży mnie
klatka wrażeń
emocji uczuć
odczuć intuicji
niskich potrzeb
klatka
a chciałbym
tak
sobą być
i mówić otwarcie
jak w dupie mam
wykresy Maslowa
dupa.
jak to zwykło się rzec
galopuję czasem cwałując
niechybnie na barykady
rzeczywistych korelacji
coraz wyższych
wybujałych
głupi jestem i nieostrożny
wreszcie
nie po to się żyje
nie zastanawiam się
czy duszenie poduszką
pana Freuda jest
dość niesmaczne
myśli me
coraz niższe
i trwoży mnie
klatka wrażeń
emocji uczuć
odczuć intuicji
niskich potrzeb
klatka
a chciałbym
tak
sobą być
i mówić otwarcie
jak w dupie mam
wykresy Maslowa
dupa.
środa, 18 kwietnia 2012
Ciao Cielę
W prawo lewo
prosto wstecz
bez wytycznej
w górze dole
płytko i głęboko
gdzieś sobie lata
tak czy też siak
blisko i dalej
gwałci moją głowę
mocniej słabiej
w ciemni światła
wwierca się w mòzg
płciowość mapy fizycznej
Tu i teraz
tam i później
wczoraj dziś
jutro i po
bez znaczenia
wymyślne plany określeń
to co powyższe
może wprowadzić
w stan
Dezorientacji
Subskrybuj:
Posty (Atom)